piątek, 24 lutego 2017

Brownie. Idealne.


 Ostatnio jak chcę coś upiec, najczęściej wyciągam książkę Brontë Aurell "Scandikitchen fika & hygge". Lubię jej przepisy za prostotę i smak.
Niedługo przerobię chyba wszystkie tam zawarte, więc z tym większą niecierpliwością będę czekać na jej nową książkę.
A na razie cieszę się z tych, które mam.

Brownie z przepisu  Brontë Aurell, to jedne z najlepszych czekoladowych ciast jakie zrobiłam. Intensywne, gęste, wilgotne i... pyszne. Dodatkiem do ciasta są bakalie, które wybieramy według własnego uznania. Trzeba ich użyć 150 g, łącząc większość z ciastem, a resztę wysypując na wierzchu.
Ja swoje upiekłam w połowie z wilgotnymi, kwaskowatymi, suszonymi wiśniami i marcepanem, a drugą część z figami i orzechami włoskimi.

Jeżeli lubicie wilgotne, czekoladowe ciasta, to pokochacie to brownie.
A w dodatku jest bardzo proste i szybkie do zrobienia. 


Loki's brownie

200 g gorzkiej czekolady o zawartości 70% kakao
250 g miękkiego masła
275 g drobnego cukru
3 jajka
75 g mąki pszennej tortowej
50 g gorzkiego kakao
szczypta soli 
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii
150 g dowolnych dodatków typu orzechy włoskie, pekany, rodzynki, suszone żurawiny, wiśnie, marcepan, pianki marshmallows, pokrojone krówki, batoniki Daim...

Rozgrzać piekarnik do 170 stopni C.
W misce na parze rozpuścić masło i czekoladę. Woda nie powinna dotykać dna miski. Od czasu do czasu całość zamieszać. Jak wszystkie składniki się rozpuszczą, zdjąć miskę z garnka i wymieszać do połączenia. Odstawić na parę minut do lekkiego przestudzenia. 
W drugiej misce wymieszać jajka z cukrem, solą i wanilią. Masy jajecznej nie trzeba miksować mikserem, bo sie nadmiernie napowietrzy.
Wystarczy wymieszanie jej trzepaczką balonową.

Do masy jajecznej dodać dodać przestudzoną czekoladę z masłem. Wymieszać szpatułką do połączenia. Dodać mąkę i gorzkie kakao i wymieszać ponownie.
Dodać 100 g dodatków i delikatnie zamieszać.
Masę wylać do wyłożonej papierem do pieczenia formy o wymiarach 20x20 cm. Na wierzchu rozsypać resztę dodatków.
Wstawić foremkę do piekarnika i piec 25-30 minut. Ciasto upieczone po środku powinno być lekko wilgotne, ale nie płynne.
Wyjąć foremkę i wystudzić.
Kroić po wystudzeniu.
To brownie tak samo idealnie smakuje na drugi i trzeci dzień po upieczeniu.


Przepis Brontë Aurell "Scandikitchen fika & hygge"

wtorek, 21 lutego 2017

Muffiny orkiszowe z bananami i jagodami. Mało słodkie.


Miałam w kuchni mocno już dojrzałe banany i resztę jagód z lata w zamrażalniku, więc przyszedł czas na upieczenie muffinek. Te nie są bardzo słodkie, a dodatek mąki orkiszowej i płatków owsianych tworzy pozory zdrowych, niskokalorycznych słodkości ;-)

Czasami mam ochotę upiec coś na szybko wykorzystując to co mam w domu. Bez specjalnych zakupów, przygotowań, wyciągania miksera.
Szybko, prosto, smacznie i... zdrowo ;-)



Muffiny orkiszowe z bananami i jagodami

250 g mąki orkiszowej jasnej (typu 500 lub 650)
100 g jasnego, brązowego cukru
75 g płatków owsianych + płatki do posypania wierzchu
 1/2 łyżeczki soli
1 płaska łyżeczka sody
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii
1 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
2 jajka
200 ml mleka
75 ml oleju słonecznikowego
2 łyżeczki musu jabłkowego (opcjonalnie)
2 łyżeczki syropu klonowego
2 dojrzałe banany rozgniecione widelcem
100 g świeżych lub mrożonych jagód


Rozgrzać piekarnik do 180 stopni C.

W misce wymieszać mąkę, cukier, płatki owsiane, sól, sodę, proszek do pieczenia, cynamon i gałkę.
W drugiej misce wymieszać wanilię z jajkami, mlekiem, olejem, syropem klonowym i musem jabłkowym.
Do miski z mokrymi składnikami dodać zawartość miski z suchymi. Wymieszać szybko szpatułką. W cieście mogą pozostać grudki.
Dodać banany i jagody i ponownie delikatnie wymieszać.
Formę muffinkową (z 12 małymi dołkami lub sześcioma dużymi) wyłożyć papilotkami papierowymi i nałożyć do nich ciasto (robię to przy pomocy łyżki do lodów).
Wierzch muffinek posypać płatkami owsianymi.
Blachę wstawić do piekarnika i piec 30 minut.
Duże muffinki możliwe, że trzeba będzie piec chwilę dłużej. Tak samo czas może się trochę wydłużyć, jeżeli używamy mrożonych jagód.

Najlepiej sprawdzić stan upieczenia patyczkiem.



Przepis Brontë Aurell "Scandikitchen fika & hygge"

niedziela, 19 lutego 2017

Pasta z wędzonej makreli z szybkimi piklami z cebuli i marchwi


 Wędzona makrela ma dużo zalet. Jest zdrowa (jest dobrym źródłem między innymi nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6 i omega-3, selenu i miedzi), tania, łatwo dostępna i nie należy do gatunków ryb zagrożonych wyginięciem (przynajmniej na razie). Nie należy oczywiście jeść jej codziennie (jak wszystkich wędzonych produktów), ale warto, żeby od czasu do czasu pojawiła się na naszym stole.
i kwasów omega-3 i omega-6. Największą jej zaletą jest zawartość selenu,

http://bonavita.pl/cala-prawda-o-wedzonych-rybach-sprawdzmy-czy-makrela-i-fladra-to-zdrowy-wybor
,  jest łatwo dostępna, tania i smaczna i nie należy do gatunków ryb zagrożonych wyginięciem (przynajmniej na razie).
Jak zapewne większość z nas najczęściej z makreli robię pasty, ale żeby nie było nudno i jednostajnie szukam nowych połączeń smaku.

Pasta z dzisiejszego przepisu ma dużo zalet. Jest prosta i szybka do zrobienia, można ją przyrządzić dzień wcześniej  i po powrocie do domu mamy gotowy posiłek i jest bardzo smaczna. Stosunkowo łagodny smak ryby w połączeniu z piklami nabiera charakteru. Do tego chrupkość marchwi idealnie komponuje się z gładkością pasty.

Na kolację, na piknik, na przystawkę...




Pasta z wędzonej makreli z szybkimi piklami z cebuli i marchwi

 pikle
100 g marchwi
1 czerwona cebula
1/2 pęczka kopru
5 łyżek (75 ml) octu z czerwonego wina
2 1/2 łyżki cukru

pasta z makreli
460 g wędzonej makreli (waga bez skóry i ości)
1/2 - 1 pęczek kopru
30 g świeżo startego korzenia chrzanu lub 2 łyżki chrzanu ze słoika
200 ml crème fraîche lub gęstej, kwaśnej śmietany (dobra będzie śmietana 22%  szefa kuchni firmy danone)
sok z 1 cytryny
1 łyżka sosu Worcestershire

Przyrządzić pikle. Cebulę obrać i pokroić w 2 mm półplasterki. Marchew obrać  i pokroić w cienkie plastry tarką mandolinową lub obieraczką do warzyw. W miseczce wymieszać ocet z cukrem i posiekanym koprem. Dodać warzywa, wymieszać i wstawić do lodówki na minimum 1 godzinę.

Zmiksować na gładko wszystkie składniki pasty. Przełożyć do miseczki. Schłodzić w lodówce przez minimum 1 godzinę. 

Podawać pastę z chlebem, obłożoną z wierzchu piklami.

Pastę z makreli można przechowywać do dwóch dni w lodówce, a pikle do 5 dni.


piątek, 17 lutego 2017

Duńskie bułki orkiszowe, które rosną przez noc w lodówce.


Przyjemnie rano (albo koło południa ;-)) wstać i zjeść na śniadanie ciepłe, samodzielnie zrobione bułki. Bez budzenia innych burczeniem miksera, bez wstawania skoro świt, bez wysiłku. Wystarczy 10 minut wieczorem, żeby rano poczuć rozchodzący się po domu zapach bułek. I te 10 minut, to praca miksera, a nie naszych rąk.

Lubię ciasta wyrastające przez kilkanaście godzin w chłodzie. Ich smak jest bogatszy i pełniejszy.
Miło też zasypia się ze świadomością, że kiedy będziemy w nocy odpoczywać, drożdże będą pracować, aby rano były ciepłe bułeczki.

Ten przepis jest wyjątkowo prosty. Bułeczki po uformowaniu nie muszą wyrastać, tylko można je wstawiać od razu do piekarnika. Może być prostszy przepis?
Chyba nie.

Ciasto jest dość luźne i po uformowaniu porcji i położeniu jej na blasze przypomina bardziej placek niż bułkę, ale w trakcie pieczenia rośnie i cudownie, lekko pęka na wierzchu.

Macie ochotę na ciepłe bułeczki na śniadanie. 
 

 Duńskie bułki orkiszowe

10 g świeżych drożdży
700 ml zimnej wody
400 g mąki orkiszowej jasnej (typu 500 lub 650)
350 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej (typu 1100 ewentualnie 2000)
50 g płatków orkiszowych (można użyć owsianych lub żytnich)
5 g (1 płaska łyżeczka soli) 

mąka do podsypania blatu 
pestki dyni, słonecznika, sezam, mak (opcjonalnie)

Wieczorem
Wymieszać drożdże z wodą do ich rozpuszczenia. Dodać pozostałe składniki i miksować całość przez 10 minut. Miskę przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na całą noc.

Rano
Nagrzać piekarnik do 230 stopni C.
Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
Ciasto przełożyć z miski na podsypany mąką blat. Podzielić na 14 części. Z każdej części uformować bułkę i kłaść ją (zachowując odstępy) na blasze. Jeżeli ciasto bardzo klei się do rąk, można formować bułki dłońmi oprószonymi mąką lub posmarowanymi olejem. 
Wierzch bułeczek można posypać pestkami dyni, słonecznika...

Na dnie piekarnika położyć dużą blachę i wlać na nią trochę wody (para z wody pomoże bułkom rosnąć w trakcie pieczenia). Ja też często oprócz polania blachy wodą, stawiam na niej dodatkowo stalową miseczkę z wodą. Kiedy woda z blachy wyparuje, będzie jeszcze do parowania woda z miseczki.

Piec bułki 10 minut, a następnie zmniejszyć temperaturę piekarnika do 200 stopni C i piec kolejne 10-15 minut. 
Po upieczeniu, lekko przestudzić na kratce.
 




 Przepis Trine Hahnemann z książki "Scandinavian comfort food"

środa, 15 lutego 2017

Madryckie wspomnienia, sherry oloroso i duszona wołowina z suszonymi owocami.


 Każda podróż wnosi coś nowego do mojej kuchni. Odkrywam nieznane mi wcześniej smaki, poznaję nowe dania i produkty i zaprzyjaźniam się mocniej z wcześniej mi znanymi. Tak też było w czasie mojej jesiennej podróży do Madrytu. 

Wyjechałam pod sam koniec października, a temperatury, które tam panowały przypominały nasze letnie. Po zameldowaniu się w hotelu siadłam na chwilę w sąsiednim barze, żeby wypić kieliszek wina, ochłonąć po emocjach podróży (a dokładnie po dzikim biegu na lotnisku w Brukseli, kiedy pomiędzy lądowaniem, startem następnego samolotu miałam 3 minuty, a miałam mieć blisko godzinę) i zaplanować następne kroki. Zaczęłam od próby kupna lekkiej sukienki, co okazało się praktycznie niewykonalne, w końcu był to prawie początek listopada, a skończyło się zdjęciem z siebie większości ubrań i wyruszeniem na odkrywanie nieznanego miasta. 
Miałam przed sobą niecałe 2 dni na samodzielne poznawanie Madrytu, żeby potem już we dwoje odkrywać je razem. 

Lubię takie podróże. Trochę samodzielne i trochę wspólne. Lubię odkrywać nowe miejsca, żeby potem wrócić tam razem. 

Po tej madryckiej wyprawie w mojej kuchni częściej gości sherry i chorizo. Nauczyłam się lepiej rozróżniać różne rodzaje sherry i stosować je do różnych dań.  Nie kupiłam nowej letniej sukienki, ale w mojej walizce i tak nie było miejsca, kiedy wracałam.

Kulinarne produkty to dla mnie najlepsze pamiątki z podróży.

Dzisiejsze danie, na które znajdziecie przepis poniżej, to hiszpańskie smaki idealne na zimowe dni. Długo duszone mięso z dodatkiem suszonych owoców, kiełbasy chorizo i podlane sporą ilością wytrawnego sherry oloroso. 

Sherry (jerez, xeres) to hiszpańskie wino wzmacniane, które powstaje na samym południu kraju w Andaluzji w okolicy miasta Jerez de la Frontera. Ma  16-20% alkoholu.
Sherry wzmacnia się przy użyciu destilado, powstałego przez destylację wina pochodzącego z regionu La Mancha. Destilado miesza się z dojrzałym sherry w stosunku 50/50, zwanym mitad y mitad.

Wzmocnione wino jest przechowywane w beczkach o pojemności 600 litrów, zrobionych z północnoamerykańskiego dębu. Jest on bardziej porowaty niż dąb francuski czy hiszpański. Beczki napełnia się do 5/6 objętości, pozostawiając pustą przestrzeń. Umożliwia to wzrost drożdży na powierzchni wina.

Następnie sherry dojrzewa w specjalnie ułożonych beczkach, zwanych solera, które znajdują się w szeregu złożonym z 3-9 beczek. Co pewien czas część wina z górnej beczki przenosi się do położonej poniżej. Trzeba to robić bardzo delikatnie, żeby nie uszkodzić się warstwy drożdży. 
Na końcu tylko porcja z ostatniej beczki jest butelkowana.
  Sherry dojrzewa w beczkach przez minimum 3 lata.

Rozróżniamy kilka rodzajów sherry. 

Fino (hiszp. wytworny) – najbardziej wytrawna i jasna ze wszystkich rodzajów sherry
Manzanilla – odmiana Fino, wytwarzana w okolicy portu Sanlúcar de Barrameda

Amontillado – odmiana sherry, która na początku dojrzewa pod warstwą drożdży, a następnie zostaje poddana  działaniu tlenu. W rezultacie ma ciemniejszy kolor od Fino, ale jaśniejszy niż Oloroso

Oloroso (hiszp. wonny) – odmiana sherry poddawana działaniu tlenu przez dłuższy czas niż Fino lub Amontillado. W rezultacie wino jest ciemniejsze i bogatsze w smaku, o lekko orzechowym aromacie.

Cream lub Sweet Sherry (hiszp. Jerez Dulce) – powstaje po dosłodzeniu wytrawnych odmian sherry przy pomocy win Pedro Ximénez lub Moscatel. Cream sherry jest odmianą słodką, wytwarzaną z Oloroso, Pale cream sherry powstaje z Fino a, Medium sherry z Amontillado.
 
 Pedro Ximenez - najsłodsza sherry powstaje tylko ze szczepu o tej samej nazwie

 Gdy beczki, w których dojrzewała sherry Oloroso kończą swoją użyteczność, w hiszpańskich winnicach, często są wysyłane do Szkocji i Irlandii, gdzie są wykorzystywane dodojrzewania whisky.























Wołowina duszona w sherry oloroso z chorizo i z suszonymi owocami 

 7 łyżek (35 ml) oliwy
1 duża cebula pokrojona w cienkie plastry
50 g kiełbasy chorizo (obranej z osłonki i pokrojonej w półplasterki)
2 łyżki mąki pszennej
1000 g wołowiny (udźca) pokrojonej w 2-3 cm kawałki
350 ml sherry oloroso
250 ml bulionu wołowego lub drobiowego
2 liście laurowe 
1 łyżka świeżych listków tymianku lub 1/2 łyżki suszonego
60 g suszonych moreli
60 g suszonych śliwek
3-4 łyżki posiekanej natki pietruszki
pestki z 1/2 granata 
sól
świeżo zmielony pieprz

Rozgrzać w żeliwnym garnku lub na patelni 1 łyżkę oliwy. Dodać cebulę i smażyć ją na małym ogniu przez kilka minut,aż zmięknie i się zeszli. Nie powinna się rumienić. Dodać kiełbasę i podsmażać, aż tłuszcz z niej częściowo się wytopi, a kiełbasa nabierze lekko złocistego koloru. Wyjąć z garnka (patelni) cebulę i kiełbasę na talerz zostawiając tłuszcz. Dodać resztę oliwy.

Kawałki mięsa obtoczyć w mące. Smażyć partiami do zrumienienia. Nie smażyć mięsa w całości, bo obniży się temperatura tłuszczu i mięso przestanie się smażyć, a zacznie się dusić. Obsmażone kawałki przełożyć do cebuli i kiełbasy i smażyć kolejną partię mięsa.
 
Przełożyć mięso, cebulę i kiełbasę do garnka i dodać sherry. Doprowadzić do zagotowania na dość dużym ogniu i gotować około 5-6 minut. Dodać bulion, liście laurowe, tymianek, doprawić solą i pieprzem. Ponownie doprowadzić do zagotowania, zmniejszyć płomień, przykryć pokrywką i dusić około 1 godziny. 
 
Dodać suszone owoce, zdjąć pokrywkę jeżeli nadal jest dużo płynu, jeżeli nie , kontynuować duszenie pod przykryciem przez kolejną godzinę. Jeżeli większość płynu odparuje w trakcie duszenia dodać wodę lub bulion. 
Po dodaniu owoców można również wstawić przykryty garnek do piekarnika nagrzanego do 150 stopni C i dusić tam mięso przez 2 godziny.
 
W trakcie duszenia mięso zamieszać od czasu do czasu.
 
Podawać danie posypane natką i pestkami granata.
 
Można całość przygotować 1-2 dni wcześniej i podgrzewać dodając odrobinę wody lub bulionu.
 



Przepis José Pizarro

niedziela, 5 lutego 2017

Ciasto duńskie krok po kroku i bułeczki z nadzieniem marcepanowym


 Ciasto duńskie, zwane w Danii ciastem wiedeńskim (wienerbrød), jest pyszne. To takie połączenie ciasta drożdżowego z ciastem francuskim. W trakcie pieczenia, warstwy masła zawarte w cieście, listkują je. 

W każdej duńskiej cukierni znajdziecie niezliczoną ilość wypieków z tego ciasta. Z różnymi nadzieniami i w różnych kształtach. 

Ciasto do wykonania jest trochę trudniejsze niż zwykłe ciasto drożdżowe, ale warto się nauczyć jego przyrządzania, bo jest naprawdę pyszne. Poniżej znajdziecie dokładny opis jego wykonania wraz z kilkoma zdjęciami, które mam nadzieję ułatwią Wam jego zrobienie.

W dzisiejszym przepisie ciastka nadziane są nadzieniem marcepanowym, budyniowym i dżemem malinowym. Nadzienia budyniowego jest podwójna ilość. Moje propozycje co zrobić z jego nadmiarem przeczytacie w przepisie poniżej.

 Można oczywiście zrobić te ciastka z samym nadzieniem marcepanowym, użyć innego dżemu lub dodać sezonowe owoce.


 Ciastka duńskie z nadzieniem marcepanowym
wienerbrød

ciasto duńskie
25 g świeżych drożdży
150 ml ciepłego mleka
50 g drobnego cukru
50 g miękkiego masła
350 g mąki pszennej typu 550
1 łyżeczka drobnej soli
1 jajko
1 żółtko 

350 g masła w temperaturze pokojowej
25 g mąki pszennej tortowej

nadzienie budyniowe
250 ml mleka 
rdzeń z 1 laski wanilii
1 małe jajko
1 żółtko z małego jajka
50 g drobnego cukru
15 g (1/8 szklanki) skrobi kukurydzianej
1/4 łyżeczki soli
13 g (1 łyżka) miękkiego masła

nadzienie marcepanowe
100 g marcepana 
100 g miękkiego masła
100 g cukru pudru 

1 jajko - lekko ubite
2-3 łyżki posiekanych orzechów włoskich
dżem malinowy 

Drożdże wymieszać z ciepłym mlekiem. Odstawić na 5 minut. Dodać cukier, masło, mąkę, sól, jajko i żółtko. Wyrabiać ciasto mikserem (z końcówkami hakami) przez około 5 minut do połączenia składników. Ciasto będzie lekko kleiste.
Przykryć miskę z ciastem folią spożywczą i odstawić do wyrastania na 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić objętość.

350 g  masła zmiksować z 25 g mąki pszennej.

Ciasto rozwałkować na podsypanym mąką blacie na kwadrat o wymiarach 35x35 cm. 
Masło (mieszankę masła z mąką) uformować w kwadrat o wymiarach 25x25 cm. Można to zrobić pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia. Masło powinno mieć podobną konsystencję jak ciasto.
Kwadrat z masła ułożyć na cieście pod kontem 45 stopni. Ciasto powinno wystawać poza rogi kwadratu masła na około 1 cm.

Kwadrat z masła ułożyć na cieście pod kontem 45 stopni.
 Składając rogi ciasta nałożyć je na masło i skleić.
 Składając rogi ciasta nałożyć je na masło i skleić.


Posypać wierzch ciasta mąką i rozwałkować delikatnie na prostokąt o wymiarach 30x50 cm. Oczyścić ciasto z nadmiaru mąki (robię to kuchennym pędzelkiem do smarowania) i złożyć na 3 części.

Ciasto złożyć na 3 części
Złożone ciasto na 3 części powinno mieć kształt prostokąta o wymiarach 30x15 cm
 Ciasto po złożeniu na 3 części powinno mieć kształt prostokąta o wymiarach około 30x15 cm. Na tym etapie mamy w cieście 3 warstwy masła.

Ciasto oprószyć mąką i delikatnie przenieść na papier do pieczenia i wstawić do lodówki na 15-20 minut.
Wyjąć ciasto z lodówki, położyć na oprószonym mąką blacie i rozwałkować na prostokąt o wymiarach 30x50 cm. Oczyścić ciasto z nadmiaru mąki  i złożyć na 3 części jak poprzednio. 
Na tym etapie mamy w cieście 9 warstw masła.

Ciasto ponownie oprószyć mąką i delikatnie przenieść na papier do pieczenia i wstawić do lodówki na 15-20 minut.

Ponownie je wyjąć i wykonać czynności wałkowania i składania jak poprzednio.
Na tym etapie mamy w cieście 27 warstw masła.
Ponownie wstawić do lodówki na 15-20 minut.

Kiedy ciasto się chłodzi przyrządzić nadzienie. To budyniowe należy przyrządzić w pierwszej kolejności, bo powinno być wystudzone przed nałożeniem.

Powyższe proporcje są na dwukrotnie większą ilość nadzienia budyniowego niż potrzeba do tych ciastek. Nadmiar można zostawić do nadzienia innego ciasta lub zjeść jako deser. Ja podgrzewam mrożone maliny, jeżyny i jagody z 1 łyżeczką pasty waniliowej i ciepłymi owocami polewam budyń w miseczkach. Tym pozostałym nadzieniem można również posmarować naleśniki. Masę budyniową można przyrządzić 1-2 dni wcześniej i przykrytą folią przechowywać w lodówce. 

Przyrządzić masę budyniową. W rondelku doprowadzić prawie do zagotowania mleko z wanilią. W miseczce wymieszać jajko, żółtko, cukier, sól i skrobię kukurydzianą. Cały czas mieszając, wlewać wąskim strumieniem do masy jajecznej gorące mleko.
Całość przelać z powrotem do rondelka i podgrzewać mieszając, aż masa zgęstnieje. Zdjąć rondelek z ognia, dodać masło i wymieszać całość, aż masło się rozpuści i połączy z budyniem.

Przełożyć krem do miseczki, przykryć folią spożywczą, tak żeby dotykała masy i pozostawić do całkowitego wystudzenia. Budyń można przechowywać w lodówce przez około 2 dni. 

Przyrządzić masę marcepanową miksując na gładką masę wszystkie składniki. Jeżeli marcepan, którego używacie jest twardy można go zetrzeć przed miksowaniem. 

Ciasto wyjąć z lodówki i ułożyć na podsypanym mąką blacie. Rozwałkować na prostokąt grubości około 1/2 cm. Przyciąć ostrym nożem brzegi, żeby otrzymać równe boki. Pokroić ciasto na kwadraty o boku 10 cm. 
 
Rozwałkowane ciasto pokroić na kwadraty o boku 10 cm
Na środku każdego kwadratu ułożyć łyżeczką po porcji nadzienia marcepanowego.

Na środku każdego kwadratu ułożyć łyżeczką po porcji nadzienia marcepanowego.
 Zawinąć rogi, żeby zamknąć nadzienie w środku. Żeby rogi lepiej się trzymały i nie rozwijały w trakcie pieczenia można je posmarować rozbełtanym jakiem

 Zawinąć rogi, żeby zamknąć nadzienie w środku.
 Środek ciastka (tam, gdzie łączą się rogi) , lekko docisnąć palcem, żeby delikatnie rozprowadzić nadzienie migdałowe i utworzyć małe wgłębienie, które wypełnić masą budyniową lub dżemem malinowym.

Ciastka ułożyć (zachowując odstępy) na 2 dużych blachach wyłożonym papierem do pieczenia 
Odstawić pod przykryciem ze ściereczki do lekkiego wyrośnięcia na 20 minut.
Nagrzać piekarnik do 200 stopni C.

Posmarować wierzch ciastek rozbełtanym jajkiem i posypać orzechami.
Wstawić blachę z ciastkami do piekarnika i piec do zezłocenia wierzchu przez około 10-15 minut.
Wyjąć i przełożyć ciastka na kratkę. Upiec tak samo drugą blachę ciastek.

Ciastka duńskie mają w sobie dużą ilość masła, dlatego (według mnie) najlepiej smakują lekko ciepłe. 
Podgrzewam je przez chwilę w rozgrzanym piekarniku tuż przed podaniem. 

Upieczone i wystudzone ciastka można mrozić.




Przepis Brontë Aurell z książki "Scandikitchen, fika & hygge"

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails